Coś we mnie ucichło. Całkowicie ucichło.
Nie krzyczałam i nie płakałam.
Po prostu skinąłem głową. „Dobrze” – powiedziałem. „Skoro tak jest”.
Kilka tygodni później pojawili się razem w moich drzwiach – jakby prezentowali się jako zjednoczony front w jakimś wypaczonym geście solidarności.
Ale w duchu już zacząłem planować.
Otworzyłem drzwi i zobaczyłem ich stojących obok siebie, ze splecionymi dłońmi.
Diane odezwała się pierwsza, jej głos brzmiał optymistycznie, w sposób, który brzmiał jak boleśnie wyćwiczony. „Kochanie, chcieliśmy z tobą porozmawiać o… przyszłości”.
Aaron podał mi kopertę manilową.
„Chcemy, żeby to było oficjalne” – powiedział cicho. „Nie chcieliśmy cię skrzywdzić, ale kochamy się. Bierzemy ślub”.
Wpatrywałam się w nich, oszołomiona ich zuchwałością. Moja matka nosiła perły i perfumy – moje perfumy.
„Zrozumiesz to, kiedy poznasz kogoś nowego” – powiedziała.
„Mówisz poważnie” – odpowiedziałem.
„Tak” – upierała się Diane, a jej uśmiech był zbyt napięty. „Tak będzie lepiej, kochanie. Wszyscy możemy znaleźć szczęście. Zrozumiesz, kiedy poznasz kogoś nowego”.
Aaron wyciągnął do mnie rękę. „Nie masz urazy?”
Uśmiechnęłam się powoli. „Ani trochę” – powiedziałam. „Jeśli tego chcesz, proszę bardzo”.
Wyglądali na zszokowanych.
„Nie jesteś… zdenerwowana?” zapytała Diane, przechylając głowę.
„Chyba rozumiem” – powiedziałem cicho. „Miłość jest skomplikowana”.
Aaron wydawał się odprężony, wręcz dumny z siebie.
Ponieważ nie mieli pojęcia, co tworzę za kulisami.
Przez miesiące udawałem, że idę dalej.
Spokojnie odpisywałem na ich zadowolone SMS-y w stylu „tylko się melduję”. Uśmiechnąłem się, gdy Aaron podszedł odebrać ostatnie swoje rzeczy.
Tymczasem dzień po dniu, cicho i skrupulatnie coś konstruowałem.
Nagrałem wszystko.
Zacząłem od małych kroków — zainstalowałem dyskretną kamerę bezpieczeństwa ukrytą w kącie salonu.
Zebrałem teksty, zrzuty ekranu, zdjęcia, rejestry połączeń i nagrania głosowe.
Umieściłem nawet urządzenie audio przy tylnych drzwiach, to samo, którego używał Aaron, gdy zakradał się do domu, gdy byłem „w pracy”.
Uchwyciłem wszystko.
Diane ubrana w mój szlafrok, popijająca wino na mojej kanapie.
Aaron szepcze: „Ona nigdy się nie dowie”.
Każdy uśmieszek, każdy pocałunek, każda zdrada — udokumentowane.
Ale nie chciałem batalii sądowej.
Chciałem teatru.
Aby zobaczyć pełną instrukcję gotowania, przejdź na następną stronę lub kliknij przycisk Otwórz (>) i nie zapomnij PODZIELIĆ SIĘ nią ze znajomymi na Facebooku.