Poślubiłam Aarona cztery lata temu. Na początku wydawał się ucieleśnieniem wszystkiego, czego szukałam u partnera: czarującego, zabawnego, troskliwego – takiego mężczyzny, przy którym czułam się jak jedyna osoba na świecie.
Mieliśmy nasze małe mieszkanie, naszego golden retrievera, Maxa, leniwe niedzielne poranki i wielkie marzenia na przyszłość. Aaron przynosił mi kawę do łóżka, wysyłał liściki miłosne w porze lunchu i trzymał mnie za rękę przez całe filmy.
Ufałam mu całkowicie.
Nigdy nie wyobrażałam sobie, że moja matka może być przyczyną mojego najgorszego koszmaru.
Za każdym razem, gdy ogarniało mnie dziwne uczucie, mówiłam sobie: „Po prostu jesteś paranoikiem”.
A oto jak to wszystko się wydarzyło.
Wszystko zaczęło się od drobnostek: Aaron wracał do domu później niż zwykle, na jego koszuli unosił się delikatny zapach perfum, które nie były moje, nagła tajemniczość z telefonem i nagłe cisze, gdy wchodziłam do pokoju.
Zbagatelizowałam to, powtarzając sobie: „Po prostu jesteś paranoikiem. On cię kocha”.
Jednak niepokój narastał.
Potem pojawiły się teksty.
Pewnej nocy udawałam, że śpię, kiedy się wymknął, twierdząc, że idzie na drinka do kolegów z pracy. Jego telefon zawibrował na szafce nocnej.
Patrzyłem na to, jakby mnie poparzyło.
Na ekranie pojawił się podgląd:
Diane: „Nie mogę się doczekać, żeby cię znowu zobaczyć. W tym samym hotelu?”
Na początku pomyślałam, że to musi być jakaś pomyłka — może pożyczyła od kogoś telefon, może to była pomyłka, coś, co miało niewinne wytłumaczenie.
Ale następna wiadomość zniszczyła tę nadzieję:
Aaron: „Oczywiście. Nikt się nigdy nie dowie. ”
Aby zobaczyć pełną instrukcję gotowania, przejdź na następną stronę lub kliknij przycisk Otwórz (>) i nie zapomnij PODZIELIĆ SIĘ nią ze znajomymi na Facebooku.