Znała moje imię.
Zanim zdążyłem przemówić, jej oczy napełniły się łzami.
„Pani Julie… odeszła?”
„Tak” – odpowiedziałem oszołomiony. „Odeszła sześć miesięcy temu”.
Kobieta przycisnęła ręcznik do drżących ust. „Proszę… wejść do środka. Wszystko wyjaśnię”.
W środku dom nie był opuszczony – tętnił życiem. Zdjęcia rodzinne, rysunki dzieci, kojący zapach gotowania. Dom. Nie mój.
Aby zobaczyć pełną instrukcję gotowania, przejdź na następną stronę lub kliknij przycisk Otwórz (>) i nie zapomnij PODZIELIĆ SIĘ nią ze znajomymi na Facebooku.