Ubrania, które oddałem

Na dole kartki był numer telefonu.

„Jeśli kiedykolwiek będziesz chciał porozmawiać. Albo odwiedzić. Drzwi otwarte”.

Zazwyczaj na tym kończą się historie. Robisz coś miłego, a to znika w świecie. Ale kaczka, charakter pisma, sposób, w jaki powiedziała „dom” – wybrałem numer.

Nura odebrała po drugim dzwonku. Brzmiała młodziej, niż sobie wyobrażałem. Łagodniej. Zmęczona w sposób, który rozpoznałem.

Rozmawiałyśmy czterdzieści trzy minuty. Opowiedziała mi o mężczyźnie, przed którym uciekła – czarującym, który stał się nadopiekuńczy, gdy zaszła w ciążę. Jak uciekła z torbą podróżną i dwuletnim dzieckiem, lądując w schronisku z samym telefonem i gulą wstydu w gardle. Ktoś tam pokazał jej mój post. Prawie do mnie nie napisała.

Aby zobaczyć pełną instrukcję gotowania, przejdź na następną stronę lub kliknij przycisk Otwórz (>) i nie zapomnij PODZIELIĆ SIĘ nią ze znajomymi na Facebooku.