Sprzątałam jego biuro przez osiem lat, a on nigdy nie dowiedział się, że jestem matką chłopca, którego porzucił będąc uczniem liceum.

"Mamo, nie mam dokąd pójść..."

„Więc odejdź. Nie ma tu miejsca dla grzeszników”.

Zostałam sama z rosnącym brzuchem, w ciągłym niepokoju. Mieszkałam w niedokończonych domach, prałam ubrania obcych ludzi, sprzedawałam pomarańcze na targu. W końcu urodziłam syna pod drzewem mango, z Doñą Estelą, położną.

„Poczekaj, niedługo ci przejdzie” – pocieszał mnie, ocierając moje spocone czoło.

Dziecko urodziło się bezgłośnie, z zaciśniętymi pięściami.

Aby zobaczyć pełną instrukcję gotowania, przejdź na następną stronę lub kliknij przycisk Otwórz (>) i nie zapomnij PODZIELIĆ SIĘ nią ze znajomymi na Facebooku.