"Mamo, nie mam dokąd pójść..."
„Więc odejdź. Nie ma tu miejsca dla grzeszników”.
Zostałam sama z rosnącym brzuchem, w ciągłym niepokoju. Mieszkałam w niedokończonych domach, prałam ubrania obcych ludzi, sprzedawałam pomarańcze na targu. W końcu urodziłam syna pod drzewem mango, z Doñą Estelą, położną.
„Poczekaj, niedługo ci przejdzie” – pocieszał mnie, ocierając moje spocone czoło.
Dziecko urodziło się bezgłośnie, z zaciśniętymi pięściami.
Aby zobaczyć pełną instrukcję gotowania, przejdź na następną stronę lub kliknij przycisk Otwórz (>) i nie zapomnij PODZIELIĆ SIĘ nią ze znajomymi na Facebooku.