„Ku wiecznemu szczęściu tej pary.”
Stuknąłem się z nią szklanką i spojrzałem jej w oczy. Na ułamek sekundy odwróciła wzrok – zaniepokojona.
Dwa dni przed ślubem Daniel poprosił mnie o podpisanie kilku „pilnych” dokumentów bankowych. Powiedziałam mu, że potrzebuję czasu na ich przejrzenie. Na jego twarzy pojawił się uśmiech – tylko na chwilę.
To było wszystko, czego potrzebowałem.
Nadszedł dzień ślubu. Kościół był pełen. Moja suknia była przepiękna. Szłam do ołtarza nie jak ofiara, ale jak ktoś, kto zamyka pewien rozdział.
Aby zobaczyć pełną instrukcję gotowania, przejdź na następną stronę lub kliknij przycisk Otwórz (>) i nie zapomnij PODZIELIĆ SIĘ nią ze znajomymi na Facebooku.