Gdy stałam przed lustrem, wsuwając ślubne buty, z sąsiedniego pokoju dobiegł szept mojej przyszłej teściowej – plany odebrania mi mieszkania, moich oszczędności i zamknięcia mnie jako „niestabilnej”. Zamarłam w milczeniu. A potem się uśmiechnęłam.

„Potrzebujemy dowodów” – powiedziała stanowczo. „I musimy cię teraz chronić”.

Przez kilka następnych dni byłam idealną panną młodą. Uśmiechałam się. Rozmawiałam o kwiatach i menu. Pozwoliłam Carmen przytulić się do mnie z udawanym uczuciem.

Aby zobaczyć pełną instrukcję gotowania, przejdź na następną stronę lub kliknij przycisk Otwórz (>) i nie zapomnij PODZIELIĆ SIĘ nią ze znajomymi na Facebooku.