Tego wieczoru opowiedziałem o niej mamie.
Następnego ranka mama spakowała dwa lunche – jeden dla mnie i jeden „na wszelki wypadek, gdyby ktoś potrzebował”. Od tamtej pory stało się to naszą cichą rutyną. Podsuwałem jej dodatkowy lunch i jedliśmy razem. Stopniowo zaczęła więcej rozmawiać, więcej się śmiać, a te wspólne lunche stały się małą, cenną częścią naszego dnia.
Aby zobaczyć pełną instrukcję gotowania, przejdź na następną stronę lub kliknij przycisk Otwórz (>) i nie zapomnij PODZIELIĆ SIĘ nią ze znajomymi na Facebooku.